Jaka jest esencja Twojej historii? Jeśli to wiesz, możesz zacząć tworzenie z tego miejsca
Za słownikiem języka polskiego PWN, esencja, to:
1. «mocny napar z liści herbacianych»2. «wyciąg z roślin aromatycznych»3. «roztwór substancji zapachowych i smakowych»4. «najistotniejsza treść, najważniejszy składnik czegoś»5. filoz. «natura danej rzeczy, decydująca o tym, że jest ona właśnie tą rzeczą, a nie inną»
Jeśli myślisz, że sesja fotograficzna zaczyna się od norweskiego klifu z przepięknym widokiem i to wystarczy, to jesteś w błędzie. Wiele razy go popełniłem, więc korzystaj z tego i nie powtarzaj moich pochopnych decyzji.
W jaki sposób poznać tę istotę rzeczy? Jak znaleźć ten najważniejszy składnik? Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ media społecznościowe potrafią zakrzywić perspektywę i osoby, które nie wstydzą się pokazać intymnych sytuacji w relacjach na Instagramie, potrafią milczeć podczas sesji fotograficznej.
Czasami nie iskrzy, tak po ludzku. Zdarza się. Norma. Ale jeśli nie zechcesz poznać ludzi, którzy zaufali Tobie na poziomie biznesowym, to nic z tego nie będzie. Ok, może zrobisz dobre zdjęcia, ale nie będzie ciekawej historii, tego zadziora na wiekowej tapecie i chęci, aby pociągnąć za niego i dowiedzieć się czy pod spodem jest kamień lub cegła. Nie będzie przygody.
Inaczej robi się zdjęcia dla rodziny, która chce mieć ciekawe i ładne zdjęcia, bo taka jest moda, a inaczej pięćdziesięcioletniemu mężczyźnie, który poznał swoją matkę właśnie dzięki zdjęciu… (to akurat o moim Tacie).
Rozmawiaj. Interesuj się ludźmi i ich losem.

Ćwiczenie: przyjrzyj się fundamentowi filmu, który się Tobie nie podoba. Jakbyś go przearanżował w coś, co może się Tobie podobać.
To jedno z moich ulubionych ćwiczeń, za którym nie przepada moja żona. Cóż, lubię komentować filmy w trakcie oglądania. 🙂 Jedni to lubią, drudzy – nienawidzą!
Wrzucasz zdjęcia z sesji pary na grupę fotograficzną na FB i liczysz, że spłynie po Tobie przyjemna fala sławy i komentarzy: „sztos”, „miazga”, „szacunek”. Sorry, nie chcę Ciebie rozczarować, ale jeśli nie jesteś doświadczony, pierwsze co usłyszysz, to: „za dużo zdjęć”. Trochę to zabawne, to tak jakby za duża liczba drzew w lesie decydowała o jego przeciętności… No nie jest tak, a przynajmniej nie zawsze.
Odbij piłeczkę. Nie pokazuj swojego materiału. Wejdź na strony kolegów, wybierz materiał tematycznie, który Ciebie interesuje i sprawdź, w jaki sposób możesz go przestawić, aby stał się bardziej zjadliwy, narracyjnie płynny.
Zbieg okoliczności, który powoduje kłopoty Twoich bohaterów, jest świetny. Zbieg okoliczności, który ma na celu wydostanie się postaci ze złych okoliczności – jest oszustwem.
Jest ciemna noc. Piękna blondynka budzi się w sypialni na piętrze, ponieważ usłyszała trzeszczenie podłogi; ten specyficzny dźwięk, kiedy ktoś ostrożnie stawia kroki na deskach, które leżą w domu od trzydziestu lat. Dziewczyna próbuje wstać z łóżka, ale jest już za późno… Zamaskowany napastnik zaciska swoje duże dłonie na jej delikatnej szyi, zapach nitrylowych rękawiczek wdziera się do jej nozdrzy i miesza się z potem podnieconego mężczyzny. To jest już ten moment, kiedy krtań zaczyna ustępować pod naporem mięśni ludzkich dłoni, wszystko wydaje się przesądzone… Nagle słychać trzask i ciało napastnika opada bezwładnie na łóżko. Kamera pokazuje przerażoną twarz kobiety, dekolt, który faluje pod naporem wtłaczanego w płuca powietrza i drżącą dłoń, trzymającą mosiężną statuetkę, z której kapie krew…
Tak zazwyczaj wygląda szamotanina ofiary i oprawcy w wielu filmach. W ostatnim momencie nasi bohaterowie otrzymują od losu rewolwer, kij bejsbolowy lub statuetkę, którą zdobyli w jakichś zawodach. Dobra, też lubię, kiedy osoby, którym kibicuję podnoszą się z parkietu, ale nie wydaje Wam się to trochę podejrzane?
Jeśli w trakcie sesji zaskoczy Ciebie deszcz, błagam, nie wyjmuj z plecaka parasolu z przypiętą etykietką: „Na ratunek parze młodej”. Zobacz, dokąd zaprowadzi ich zbieg okoliczności.
Jaka jest stawka? Daj nam powód do kibicowania postaciom. Co się stanie, jeśli im się nie uda?
Pamiętam, kiedy organizowałem sesję w pracowni ceramiki, wyobrażałem sobie, że przy kole garncarskim usiądzie para, która ma doświadczenie w tworzeniu ceramiki z mokrej gliny. Oczywiście było zupełnie inaczej i bardzo dobrze. Ponieważ po chwili przypomniałem sobie film „Uwierz w ducha” i namiętną scenę z garnkiem, w której glina, miesza się z wodą i dłońmi Sama i Molly, po chwili zamieniając się w coś, co nie jest arcydziełem…
Nie wnikaj, lecz obserwuj. Pokłócą się podczas sesji? To patrz jak się godzą.







